Tęsknię za USA

W maju tego roku dzięki energii życiowej mojej ukochanej Żony odbyliśmy podróż do USA. Dziękuję Ci Sylwi za tę podróż!

Niby prosta rzecz. Nowy Jork, dom Cioci Eli i odpoczynek w Ridgefield tuż pod NY. No i wypad nad Niagara, i do Camp May.

Nowy Jork, mnie zachwycił. Zamiłowanie do fotografii ulicznej pozostawia swoje piętno jednak 😉

Ridgefield zauroczyło. Odpoczynek we wspaniałym domu Cioci i Wujka, w prawdziwie amerykańskim podmiejskim miasteczku, gdzie przyroda jest O G R O M N A. Niby podobna do tej w Polsce, ale wszystkiego więcej, bardziej i gęściej. Biegając uliczkami w tamtejszym lesie, w którym zanurzony jest dom Cioci miałem głębokie przekonanie, że gdy włożyłbym rękę w krzaki to coś by mi ją obgryzło – heh – wspaniale!

Niagara – NIE!

Camp May dla Nowego Jorku jest niczym Lanckorona dla Krakowa – bardzo TAK. Był rowerek, plaża i dobre jedzonko. Pozdrawiam Jacka z Lancokorony 🙂

Minęło kilka miesięcy i…czego nie sądziłem tuż po, i co mnie coraz bardziej zaskakuje…tęsknię 🙂

2026-05, USA.

Zaplątana Maja